Wellbeing by myself – zamiast noworocznych postanowień 2020!

Kolejne noworoczne postanowienie? Pobożne pragnienie zmiany i dbania o siebie? Hasło reklamowe… Czy rzeczywiście - głębszy sens i potrzeba? Co oznacza słowo Wellbeing, tak mocno wszędzie podkreślane, które w dosłownym tłumaczeniu znaczy "dobrostan". Okazuje się, że nie jest to termin taki nowy. Pojawił się już jakieś 70 lat temu w definicji „zdrowia” sformułowanej przez Światową Organizację Zdrowia. Czytamy w niej, że zdrowie, to „stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby” (WHO, 1948, s. 1).
No i masz ci babo placek! Zrobiło się kilka rodzajów dobrostanu.
A co z tym osobistym? Czy dla każdego znaczy on to samo? Jakie ma składowe i jaki mamy w nim udział? Czy stan dobrostanu i równowagi jest w ogóle możliwy w świecie, w którym szaleje pośpiech, obowiązki się piętrzą, a stres kosi naszą psychikę? Mówi się, że teraz wszystko jest jak zupka z torebki w formie "instant", na już. Ludzie są niecierpliwi i chcą wszystko od razu. Czy podobnie jest z naszym dobrostanem? Najlepiej na teraz, z natychmiastowym efektem i w pakiecie z redukcją stresu, szczęściem i innymi potrzebami.

sydney-sims-fZ2hMpHIrbI-unsplash

Okazuje się, że w dużej części my sami aktywnie kreujemy dobrostan psychiczny, a poczucie zadowolenia jest na wyciągniecie ręki. Wystarczy tylko trochę nad tym się skupić. Grupa wielu niezależnych psychologów, antropologów i socjologów wzięła pod lupę czynniki, które determinują u ludzi długoterminowe poczucie spełnienia, satysfakcji i samozadowolenia. Okazało się, że nie jest to kwestia ani dobrego losu czy przypadku, ani też przeznaczenia. Chociaż łatwiej nam wierzyć, że taki czy inny szczęśliwiec urodził się w czepku, pod szczęśliwą gwiazdą lub ma dobrą karmę a na nas pułapkę zastawił los, a pech sidła.

To nie tak! Choć może w ten sposób (wbrew pozorom) byłoby łatwiej. Bo taki porządek świata zwalniałby nas z konieczności dokonywania wyborów i ponoszenia konsekwencji tych wyborów. Ponadto usprawiedliwiałby nasz brak działania i rozgrzeszał z lęku przed zmianą.

darius-bashar-xMNel_otvWs-unsplash
artem-beliaikin-79TFAcueV5U-unsplash

Czyż jednak nie cieszy Was wiadomość, że dobrostan zależy w dużej mierze od naszych strategii myślenia, nawykowych działań i preferowanego stylu życia, czyli od nas samych... Wszystkie wymienione elementy łączą się ze sobą i wzajemnie przenikają.
To w jaki sposób myślimy o sobie, swoim ciele i otaczającym nas świecie wpływa na nasze wybory i ostatecznie na sposób funkcjonowania. O doświadczaniu wellbeingu możemy zatem mówić wtedy, gdy lubimy siebie i dobrze o sobie mówimy.

Znamy swoje możliwości, silne strony i na co dzień robimy z nich dobry użytek. Jeśli potrafimy trzymać swojego wewnętrznego krytyka w bezpiecznych granicach i ignorować co do nas mówi, to także wellbeing. Również wtedy, kiedy znamy swoje słabsze strony, dajemy sobie do nich prawo, nie wstydzimy się ich i potrafimy się z nich śmiać. Przecież: nobody’s perfect!

Jesteśmy w stanie wellbeingu, kiedy jakieś nasze nawykowe działanie „rozpuszcza” stres, a nie odwrotnie. Przykład? W sytuacji stresowej symboliczny krok w tył, złapanie dystansu do sytuacji i kilka głębokich oddechów. Szybko odpowiedz sobie na pytanie: „Co najgorszego, najokropniejszego się stanie, gdy spóźnię się np. z oddaniem projektu o jeden dzień?". Nie chodzi w tym przykładzie o zawalanie terminów z premedytacją i w sposób permanentny bez refleksji. Nie, nie, nie... nie tędy droga. Chodzi o to, by dawać sobie prawo do bycia niedoskonałym i z tych niedoskonałości wyciągać wnioski. W ten sposób  budujemy odporność psychiczną. Bliżej wtedy nam do odczuwania zadowolenia i radości z życia.

caju-gomes-QDq3YliZg48-unsplash

Wellbeing, to siłą rzeczy holistyczna koncepcja funkcjonowania człowieka. Nie da się zanegować, że dusza i ciało nierozerwalnie oddziałują wzajemnie na siebie jak naczynia połączone. W ten sposób, wszystko, co związane z potrzebami ciała, zakłóca spokój duszy i na odwrót. Ponadto, człowiek nie funkcjonuje w osamotnieniu. Żyjemy przecież w różnych społecznościach: zawodowych, rodzinnych, towarzyskich itd. W związku z tym, na nasz poziom zadowolenia ma wpływ również nasze otoczenie, a dokładniej relacje jakie z nim budujemy. W tym miejscu zataczamy krąg, bo na nasze relacje z innymi w ogromnej mierze wpływamy my sami. Dlatego tak ważne jest nabieranie dystansu do otaczających nas wydarzeń i zmiany swojego spostrzegania w zależności od sytuacji. Ułatwia to zachowanie i pielęgnowanie swojego spokoju wewnętrznego.

Pamiętaj! Wellbeing by myself ma znaczenie dla samej siebie. MY sami w  większości aspektów mamy wpływ na swoje życie, a tam gdzie nie mamy np. zdarzenia losowe, możemy decydować o tym jakie znaczenie im nadajemy i co decydujemy się zrobić dalej.

Czujcie się ze sobą DOBRZE!!

greg-raines-THC13xRi_q0-unsplash

SklepSklep Butiki